biba,biba.

well,well. w końcu po 2 dniach próby zebrania się do wstawienia fotek udało mi się (grejt sukces!) no cóż spowodowane to wieloma przeszkodami,począwszy od wielkiego zmęczenia,aż po niewielki dostęp do komputera,a o braku czasu to nie wspomnę.

zdjęcie powyżej otwiera całą galerię,zatem Mateuszu Pe. czuj się nad wyraz wyróżniony i pouczę Cię -palenie szkodzi! ;)













wyjście Góry z ciemności.
















mój fejwryt jeśli chodzi o zdjęcie. jak zwykle zrobione przez przypadek.





no i ten palec pana Leszka. oj,oj.



podsumowując jak na 2 godziny obcowania w Charyzmie zdarzyło się wiele i niewiele. ciekawym doświadczeniem nazwę to,że miło i śmiesznie było patrzeć trzeźwym okiem na całym ten chaos jaki tam panował. każda impreza Kinepolis jest inna,co wiąże się z wyjątkowością. było,minęło,pozostało w pamięci.

tuż,tuż.

co tu mówić,a raczej pisać,znowuż długo mnie nie było tutaj,no cóż brak czasu się kłania,a tyle się działo. a jak na razie wspomnę o dzisiejszym dniu,który upłynął w uczelnianych warunkach,choć szkoda,że tak szybko. miło tak dla odmiany pobyć z innymi ludźmi . i szczerze mówiąc żałuje,że spotykamy się dwa razy co dwa tygodnie. mało mi. tak w ramach wieczornej refleksji.



a tak w ogóle czujecie nadchodzące święta? bo ja jakoś nie.








spiderman.


zombie;D



mój fejwryt. kostka brukowa może być kolorowa.

fireman. part 1

fireman. part 2.

Ola w ultrafiolecie.

więc, czasami warto wcześniej zerwać się zajęć,myślę,że nie ucierpią na tym zdobyte dzisiaj 4 pkt za obecność. nie będę więcej pisać, bo szkoda słów,właściwie nie umiem ubrać tego wszystkiego w sensowne zdanie,zatem wybaczcie,może kiedyś jak będzie mi się chciało lub tez będę pod wpływem bąbelków Fanty,coś się zrodzi w mojej głowie. a jak na razie endżoj!

jest!

zjedz liścia.

wygibasy.

rzucić?

no i jest kop.


deszcz liści.

maska?;>


akuku.







cóż mi pozostaje powiedzieć,a raczej napisać, w końcu się pojawiła,złota polska jesień. i wielkim błędem by było nie wykorzystać tej okazji na spacer. zatem dzień upłynął pod znakiem wędrówki po Poznaniu,miejsce startu stało się też miejscem mety,jakież było zaskoczenie z zatoczonego ogromnego kółka. misja zaliczona. a teraz cały czas wybijam rytm do piosenek Majkela. toż to film sprawił,że nabrałam większej ochoty na koncert ! jeszcze 18 dni. uhuhuhu.

a teraz endżoj.

bez tytułu.

Ewa.

czarne chmury .

eye.

myślę,więc jestem.

smile.




Ola.

bym powiedziała,że tak wspomnieniowo-nostalgicznie. bo w końcu jesień,tylko,że na zdjęciach zeszło roczna,bo tegoroczna nie dopisuje pogodą,ani też humorem. znudził mnie deszcz,brak słońca i ta monotonia. już koniec października. szok.

gdzie zapodziała się polska,złota jesień?

teraz to tylko odliczam dni do koncertu Placebo,tak,tak po 5 latach czekania,jest szansa na muzyczne katharsis . nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba.

poranne zdjęcia.








dzisiejszą misję uznaję,za udaną. bo kto wstanie przed 6-stą by pójść na spacer. tak wczesne pobudki nie są dla mnie problemem,można by rzec,że od małego byłam do tego zmuszana,ale za to Marta sprostała zadaniu i wygrzebała się,uznała,że to idealne ćwiczenie przed poniedziałkowym maratonem związanym z uczelnią.

chodziłyśmy tam i tu. miasto powoli budziło się do życia,a mi tylko brakowało kawy. i tak myślami byłam gdzie indziej gdzie, nie powinnam być,czas na zmiany i to poważne, jak nie,to oszaleję, wyrwę włosy z głowy,zacznę walić w ścianę.

a teraz mam ochotę na nocne zdjęcia.

dzieci w lesie.

zatem hasło dnia: cieszymy się ostatnimi słonecznymi dniami.

z Martą wybrałyśmy na małego leśnego tripa. maltańskie lasy są nawet przyjaźnie nastawione na poznańskich wędrowców.

chusta.

akuku.

zamyślenia-przemyślenia.


w cieniu.


daj,daj, a powróżę.

smile.

nie garb się.

krzaczasto.


i moja mina. mówiąca ja nie lubię zdjęć.


opowieści z tysiąca i jednej nocy.




pisać nie będę. bo nie ma co. brak weny. znowuż? no cóż zdarza się.
a teraz obiecuje wszem i wobec,że w tym roku będę dobrą studentką,pojawię się na każdych zajęciach,będę robiła notatki i takie tam bezedury. zatem uczelnio witaj!

biznes ^^

robaczki.

robaczki łans egen.

zagadka bez rozwiązania.


flower.


komu,komu bo idę do domu.
kolczyki mojej roboty,bo pensja kinowa zmusiła mnie do chałupnictwa ;)
zrobione z modeliny,jak na razie tyle na początek,ale pomału się rozkręcam z ich tworzeniem.
a możesz masz pomysł na jakiś?;>